-
Koszyk jest pusty
-
x
- Kategorie
- Szukaj
-
'12 widoków Alp Japońskich' - Yoshida Hiroshi
日本アルプス十二題
(Nihon Arupusu Jūnidai)
Dwanaście widoków Japońskich Alp
- Yoshida Hiroshi (吉田博),
Seria 日本アルプス十二題 („Dwanaście widoków Japońskich Alp"),
1926 / Tokio
Sama nazwa „Japońskie Alpy" jest stosunkowo młoda. W 1881 roku brytyjski inżynier górnictwa William Gowland, pracujący dla cesarskiej mennicy w Osace, ukuł ten termin dla pasma Hida, uderzony jego podobieństwem do szwajcarskich szczytów. Pół wieku później Walter Weston, angielski misjonarz i alpinista, rozszerzył nazwę na trzy pasma środkowego Honshū, a książką „Mountaineering and Exploration in the Japanese Alps" (1896) otworzył Japończykom oczy na własne góry jako obszar rekreacji, nie tylko ascezy. W 1905 roku powstał Japoński Klub Alpejski (Nihon Sangakukai, 日本山岳会), a z nim nowa kategoria kulturowa: góra do zdobycia, nie tylko do oddania jej czci. W tej młodej tradycji Yoshida Hiroshi zajmuje pozycję kluczową.
Yoshida (1876-1950) nie był malarzem gabinetowym. Od młodości chodził po górach, wspiął się wielokrotnie na szczyty Japońskich Alp, zdobył Matterhorn, Mount Rainier i kilka amerykańskich czterotysięczników. Kiedy w 1925 roku otworzył własną pracownię drzeworytniczą po zerwaniu z Watanabe Shōzaburō, od dawna miał za sobą setki godzin szkicowania w terenie z plecakiem. Seria „Dwanaście widoków Japońskich Alp" z 1926 roku jest efektem tego osobistego doświadczenia. Yoshida dostarczał akwarele z wypraw, nadzorował cięcie klocków, osobiście kontrolował druk. Na każdym egzemplarzu serii widnieje znak jizuri (自摺), gwarantujący, że odbitka powstała pod jego okiem w pracowni przy Nakano w Tokio.
W tych dwunastu drzeworytach nie ma dystansu typowego dla ukiyo-e. Yoshida pokazuje góry tak, jak widzi je alpinista: z przełęczy o świcie, z wnętrza wąwozu, spod płachty namiotu, w zamieci śnieżnej po kolana. Seria ma rzadką rozpiętość nastrojową. Grzbiet Tsurugi w różu porannej łuny alpejskiej, zwanej „alpenglow”, cisza gwiaździstej nocy nad tarnem Washiba, sznur tragarzy żmudnie wspinających się na firnie Harinoki, pardwa w letniej szacie wśród kwiatów na świetlistej skarpie. Sześć odbitek w formacie pionowym, sześć w poziomym - Yoshida wybiera orientację tak, jak fotograf wybiera kadr, za każdym razem służąc innej logice obrazu. Dla europejskiego widza są to Alpy, których nigdy nie widział; dla japońskiego odbiorcy - portret kraju w kształcie, o jakim jeszcze jego dziadkowie nie myśleli.