-
Koszyk jest pusty
-
x
Ukiyo-Japan.pl - kultura dawnej Japonii w myśli i obrazie
Ukiyo-Japan.pl to głębsze spojrzenie na japońską kulturę, na przecięciu historii, filozofii, sztuki, literatury i współczesnych zagadnień. Dzieło pasji i miłości gorącej, ale nie ślepej. Autorskie książki, ebooki i albumy o kulturze, historii i filozofii Japonii, a także obrazy ukiyo-e na płótnie. Wszystko tworzy Michał Sobieraj, autor największego polskiego bloga o Japonii oraz szczególnie ciepło przyjętej przez czytelników książki „Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz”, o japońskiej filozofii zakorzenionej w polskiej codzienności. Japonia pokazana z bliska i z szacunkiem, ale bez turystycznego zachwytu i bez popkulturowych uproszczeń.
|
|
- Czym jest ukiyo-japan.pl?
Płynący świat
Nazwa pochodzi od jednego słowa: 浮世 (ukiyo) – „płynący świat". W epoce Edo kupcy, aktorzy kabuki i kurtyzany z Yoshiwary używali go na określenie własnego życia: krótkiego, zmiennego, bez gwarancji jutra. Słowo wzięto z buddyjskiego terminu 憂世 – „świat cierpienia", tego samego brzmienia, innego znaku. Ktoś w jakimś momencie XVII wieku podmienił „cierpieć" na „płynąć" i zrobił z tego coś lżejszego, ale nie płytkiego. Świat wciąż jest ulotny – tyle, że można go pokochać takim, jaki jest.Z tego płynącego świata wyrosła sztuka ukiyo-e – drzeworyty pokazujące małe wycinki rzeczywistości, bez ambicji, żeby oddać ją całą. Hokusai na starość powtarzał, że jeszcze nie potrafi rysować – w wieku siedemdziesięciu trzech lat zaczął, jak twierdził, dopiero pojmować budowę ptaków i ryb. Miał umrzeć jedenaście lat później, wciąż szukający, wciąż doskonalący. To jest duch, który staram się wnieść do ukiyo-japan.pl: każdy esej to jeden drzeworyt, jeden wycinek, jedna próba.
inari.smart to mały zespół pasjonatów kultury Japonii. Na kulturę patrzymy w sposób całościowy – historia, sztuka, filozofia, anime i manga, gry video, muzyka stara i nowa – to wszystko to są różne przejawy tej samej kultury.
Dlaczego Japonia
Piszę o Japonii od lat, ale nie piszę turystycznie. Kocham ten kraj, ale widzę też jego cienie – przemoc samurajskiej epoki, okrucieństwo wobec kobiet w Yoshiwarze, współczesne karoshi, „pracę aż do śmierci”. Japonia jest piękna nie dlatego, że jest idealna, ale dlatego, że nawet w swoim okrucieństwie zachowała coś, co tak trudno nam w Europie odzyskać – harmonię, akceptację i spokój. W japońskich legendach, yokai-ach, drzeworytach i pojęciach filozoficznych widzę głęboko zakodowane prawdy – psychologiczne, historyczne, egzystencjalne. I tak, jak je widzę – próbuję przedstawić w swoich esejach na ukiyo-japan.pl.
Dla mnie Japonia jest także formą stoicyzmu. Nim zamieszkałem w Japonii, i wcześniej jeszcze – nim zacząłem jej słuchać – poznawałem świat najpierw przez pryzmat europejskiej filozofii, szczególnie Marka Aureliusza, czy, co może wydawać się mniej pasujące – Fryderyka Nietzschego. Tym większe było moje zdziwienie, gdy podobne myśli, choć wyrażone zupełnie inaczej, znalazłem w świecie oddalonym o setki lat i dziesiątki tysięcy kilometrów. Jak w tym wierszu, który Bashō napisał ponad trzysta lat temu, stojąc na polu dawnej bitwy.
Bashō stanął na polu Hiraizumi, gdzie pięćset lat wcześniej ród Fujiwara wybudował własną stolicę, rywalizującą bogactwem z Kioto – a gdzie potem Minamoto no Yoshitsune, jeden z największych wojowników Japonii, został zdradzony i zginął w samobójczym rytuale. Po tym wszystkim nie zostało nic – tylko trawa. Bashō nie moralizuje, nie wzdycha, nie wyciąga wniosków. Patrzy na trawę i zapisuje. Cała potęga, cała ambicja, całe cierpienie tych ludzi – sprowadzone do jednej linijki o letniej trawie. I dobrze. Bo tak właśnie jest.